Szczepionka znana jako Bacillus Calmette-Guérin (BCG) powstawała między 1908 a 1921 rokiem. Powszechnie zaczęto ją podawać dopiero w połowie XX wieku. Metaanaliza jej skuteczności zrobiona w latach 90. poddała w wątpliwość zdolność BCG do zabezpieczania przed płucną (najpowszechniejszą) odmianą tej zaraźliwej choroby, dlatego część państw zrezygnowała z włączania jej do rutynowych szczepień.

Niemniej, BCG nadal ratuje życie. Naukowo potwierdzono jej 70-80 proc. skuteczność w przypadku ochrony przed najpoważniejszą wersją choroby, mianowicie gruźlicą układu nerwowego u dzieci (może występować w postaci zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, gruźliczaka mózgu lub rdzenia kręgowego).

BCG podaje się noworodkom w krajach, gdzie gruźlica jest powszechnym problemem. Co roku podaje się ją 100 mln dzieci na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych leczy się nią raka pęcherza moczowego. Immunizuje się nią też lekarzy, osoby poddane większemu ryzyku zakażenia prątkami gruźlicy.

100 lat podawania szczepionki pozwoliło dostrzec jej dodatkowe, pozytywne efekty. Zaletą BCG jest podnoszenie odporności organizmu wobec innych zagrożeń, nie tylko wywołujących gruźlice. Reakcją na szczepienie jest ogólna poprawa wydajności układu odpornościowego (tzw. nieswoisty wzrost odporności). Nasz ”system obronny” staje się bardziej czujny i może szybciej reagować.

Badania kliniczne w Gwinea Bissau pokazały, że BCG zmniejsza o 38 proc. liczbę zgonów wśród noworodków, głównie poprzez zabezpieczanie przed zapaleniem płuc i sepsą. Z doświadczeń w RPA wynika, że szczepienie o 73 proc. zmniejsza ryzyko infekcji nosa, gardła i płuc. Eksperymenty w Holandii pokazały, że BCG redukuje ilość cząsteczek wirusa żółtej febry w ciele człowieka.

Zachęcające wyniki doświadczeń dotyczących uodparniania przez BCG na choroby układu oddechowego sprawiło, że od wielu miesięcy na całym świecie trwają badania nad skutecznością tej szczepionki wobec wirusa SARS-CoV-2. Z racji jej potwierdzonego bezpieczeństwa, teoretycznie, byłaby bardzo atrakcyjną metodą profilaktyki wobec wywoływanej przez koronawirusa choroby.

Masowo podawana mogłaby zabezpieczać przed infekcjami, a nawet gdyby nie okazała się w pełni skuteczna tym zakresie, to są pewne wskazania (opisywane jeszcze w kwietniu przez tureckich naukowców, że szczepionka może osłabić siłę wyniszczających ciało symptomów COVID-19.

 

W opublikowanej w czerwcu w czasopiśmie PNAS analizie śmiertelności pacjentów covidowych w Europie Zachodniej podano, że w każdym z krajów 10 proc. skok indeksu BCG (liczby zaszczepionych w dzieciństwie) wiązał się z 10,4 proc. spadkiem śmiertelności na skutek COVID-19. Więcej ofiar śmiertelnych wirusa było we Francji i Wielkiej Brytanii, niż np. w Niemczech czy Skandynawii.

Autorzy zasugerowali, że kraje wykonujące szczepienia BCG dopiero na starszych dzieciach (jak np. Wielka Brytania) tracą cenną okazję do immunizacji danej osoby na całe życie. Z kolei, gdy naukowcy z Nigerii porównali indeks szczepień BCG i przypadki śmiertelne COVID-19, dostrzegli uderzający związek między wysoką śmiertelnością a niskim poziomem immunizacji we Włoszech i w Stanach Zjednoczonych.

Żeby mieć pewność co do efektywności BCG potrzeba badań klinicznych pokazujących bezpośredni związek między szczepieniem a reakcją organizmu narażonego na infekcję SARS-CoV-2. Idealnymi kandydatami do takich testów są pracownicy służby zdrowia. Lekarze do takich eksperymentów zgłosili się już w Holandii.