Prof. Herb Terrace, psycholog z Columbia University, w 1973 r. postanowił udowodnić, że szympans, wychowywany jak człowiek, może nauczyć się komunikować z ludźmi za pomocą ich języka. Liczył, ze eksperyment pomoże nam zrozumieć zwierzęta, a one być może dowiedzą się czegoś o nas. Do eksperymentu został wybrany szympans, który przyszedł na świat w Instytucie Badan Ssaków Naczelnych w Oklahomie. Nazwano go przekornie Nim Chimpsky, na część amerykańskiego lingwisty Norma Chomsky’ego, twierdzącego, ze tylko ludzie maja możliwość wykorzystywania języka w komunikacji. Terrace chciał obalić tę teorie.

Kilkudniowe szympansiątko odebrał matce i przekazał na wychowanie swojej byłej kochance Stephanie Lafarge. To był pierwszy z serii błędów, jakie popełnił. Kobieta, żyjąca z hipisowskim pisarzem i siódemka dzieci, nie potrafiła zdyscyplinować zwierzęcia. Karmiła je piersią, poiła piwem, dawała jointa. Zdołała co prawda nauczyć Nima podstawowych zwrotów w jezyku migowym (jeść, mnie, pić, Nim czy przytulać), ale nie prowadziła żadnych notatek – a to był przecież eksperyment naukowy. Interesowała się psychoanaliza, fascynowała ja masturbacja Nima. Terrace zrozumiał, ze przebywając tylko w jej domu Nim wiele się nie nauczy i posłał go do szkoły. Klasa na uniwersytecie była neutralnym, spokojnym środowiskiem, a za edukacje Nima odpowiadała Laura--Ann Petitto, asystentka (i kochanka) Terrace’a. Szympans szybko uczył się kolejnych słów: czysto, góra, dół, pies, otworzyć, woda, Laura, szczotka, jabłko, krem, pić, ale nie znosił lekcji ani klasy. Stephanie nie była zadowolona z takiego obrotu sprawy, doszło do konfliktu miedzy kobietami. Herb spanikował i odebrał jej małpę, łamiąc serce całej jej rodzinie.

Daj pomarańcze mi daj jeść

Był rok 1975, Nim zamieszkał w Riverdale, w Nowym Jorku, dawnej siedzibie prezydenta. Rósł i robił postępy, ucząc się kolejnych znaków (miska, kot, ubierz, rozbierz, zabawa, słodycze, więcej, drzewo, położyć, ciastko, balon, lód, biec, Steve, wspinać się, zegnaj, muzyka, zielony, basen, pieniądze, brzoskwinia). Budował proste, niezgrabne zdania, typu: „Bawić się ja ja bawić się”, „Ja jeść Nim jeść, „Daj pomarańcze mi daj jeść”, „Kot mi Nim przytulić”. „Być może Nim nie miał zmysłu gramatycznego, ale nie mam wątpliwości, że się porozumiewaliśmy. Lubił przypalić sobie jointa. Tak jak my był hedonista i lubił robić miłe rzeczy” – wspomina wolontariusz Bob Ingersoll w filmie „Projekt Nim”. O szympansie zrobiło się głośno, jeden z magazynów zamieścił na okładce jego zdjęcie z tytułem „Pierwsza wiadomość z planety małp”. Wyliczano kolejne słowa, których się nauczył: banan, harmonijka, zapach, kwiat, pocałunek, gorący, proszę, skakać, skała, światło, łyżeczka, krzesło, szczęśliwy, zły... Nim bardzo ekscytował się kotem, często brał go na ręce i zbliżał do swoich genitaliów. Stawało się jasne, ze dojrzewa i dorasta. Nikt jednak nie przewidział, jakie będą tego konsekwencje. A Nim rósł jak na drożdżach, stawał się coraz silniejszy i bardziej agresywny. Potrafił ocenić, czy ludzie wokół niego są pewni siebie, jeśli zrobiło się niewłaściwy ruch, gryzł do krwi, stroszył włosy, pohukiwał i patrzył w groźny sposób. Gdy Herb zakończył romans z Laura i ta postanowiła odejść, małpa dostała szału. Skoczyła na nią z drugiego pietra i uderzała jej głowa o chodnik. Mimo tego incydentu profesor kontynuował eksperyment. Niezbyt długo, bo wkrótce nowa opiekunkę Nim ugryzł w twarz, niemal odgryzając jej policzek, a gdy po kilku miesiącach wróciła ze szpitala, próbował zaatakować ją w to samo miejsce. Terrace wystraszył się, ze sprawa zostanie nagłośniona i mu zaszkodzi, wiec zakończył eksperyment, oświadczając, ze jego założenia były błędne. Dla wszystkich, którzy pracowali z Nimem, było jasne, ze to nieprawda. Nie tylko potrafił sygnalizować swoje potrzeby i emocje, ale był tez sprytny (gdy nie chciał się uczyć, twierdził, ze ma brudna pieluszkę). Gdy ktoś  się smucił, siadał obok i całował jego łzy. Niestety, szympans, który przez piec lat żył wśród ludzi, przekonany, ze jest jednym z nich, i nigdy nawet nie widział innej małpy, wrócił do ośrodka, w którym się urodził, do klatki z innymi człekokształtnymi. „Gdy zaczynaliśmy projekt, nie spodziewałem się, ze Nim tam skończy” – stwierdził Terrace. Instytut w Oklahomie okazał się dużo bardziej prymitywnym miejscem, niż je zapamiętał. Dziesiątki klatek przypominały cele więzienne, pracownicy nie zbliżali się do małp bez paralizatora. Zwierzęta miały juz na koncie kilka morderstw, a nawet dwa samobójstwa. Mimo znajomości języka migowego, Nim nie był specjalnie traktowany. Widać było, że cierpi – zwijał się w kłębek i leżał, tracił zainteresowanie wszystkim. Musiał szybko dorosnąć – stać się członkiem stada, popracować nad komunikacja i  swoimi zwyczajami. W końcu z apatii wyrwały go zajęcia: zmywał naczynia (cierpiał na kompulsywne mycie rak), zamiatał, kopał ogródek, sprzątał klatki. Zaprzyjaźnił się jedynie z Bobem Ingersollem – chodzili razem na spacery, popalali trawkę, oraz z szympansica Lily, która urodziła mu dziecko. Gdy po roku odwiedził go Herb Terrace, Nim się ucieszył, myślał, ze wróci do domu. Gdy następnego dnia profesor wyjechał na dobre, szympans rozpaczał i nic nie zjadł.

Prawo do godnego życia