Ale, czy przypadkiem chmura nie została wymyślona dawno temu?

Tak. Co więcej, korzystasz z niej na co dzień i to od bardzo wielu lat. Gmail, YouTube, Flickr, Twitter i Facebook to tylko niektóre programy o parametrach cloud computing, czyli tak zwanej chmury obliczeniowej. Zwrot ten opisuje usługi w całości dostępne w sieci – by się do nich dostać, potrzebujesz jedynie zwykłej przeglądarki internetowej. To, co wcześniej stanowiło o sile każdego maca czy peceta – programy, tony gigabajtów i danych – obecnie umieszcza się w cyberprzestrzeni. Wystarczy, że się podłączysz, a wszystkie twoje dane będziesz mógł odpalić w komórce czy na tablecie. Serwisy w chmurze oferują też dodatkowe usługi – od gier wideo po aplikacje biurowe – chmura jest gwiazdą najnowszej technologii!

Czyli to nie jest tylko dla zaawansowanych użytkowników?

Nie. Dostawcy starają się maksymalnie uprościć korzystanie ze swoich usług po to, by nie zniechęciły użytkownika średnio obeznanego z działaniem internetu. Nie trzeba więc instalować skomplikowanych programów ani kupować dodatkowego sprzętu. Dzisiaj wystarczy dostęp do sieci, przeglądarka internetowa i kilka intuicyjnych aplikacji, nie bardziej skomplikowanych niż zwykła skrzynka e-mailowa. Pomyśl o Facebooku czy YouTubie. Czy korzystanie z tych serwisów jest bardzo skomplikowane?

Czy mogę używać chmury bez połączenia z siecią?

Tak. Są takie serwisy, z których można korzystać bez internetu, choć w wielu wypadkach używanie wersji offline wiąże się ze sporymi ograniczeniami. I tak np. Google Drive bez połączenia z siecią pozwala na oglądanie zapisanych wcześniej dokumentów – arkuszy kalkulacyjnych, prezentacji – i na ich modyfikowanie, choć tylko za pomocą przeglądarki Google Chrome i po odpowiedniej konfiguracji ustawień. W taki sposób możesz pracować choćby w trakcie lotu, a zmienione pliki zaktualizują się, gdy tylko znów będziesz w sieci. Na podobnej zasadzie działa platforma czytelnicza 24symbols.com, na której abonenci mogą czytać bez podłączania się do internetu. Niemniej to tylko wyjątki od reguły, bowiem chmura to przede wszystkim internet.

Czy chmura gwarantuje bezpieczeństwo danych i prywatność?

Nie. Na początek zła wiadomość – wszystko co umieścimy w internecie, będzie dostępne dla potencjalnych hakerów, zwłaszcza tych utalentowanych, z zapałem do działania i mnóstwem wolnego czasu. Ale też dla firm polujących na tzw. dane wrażliwe, czyli takie, które dotyczą naszych poglądów i życia prywatnego. Jest też dobra wiadomość – osobom obcym niełatwo dostać się do czyichś zasobów online. Oprogramowanie chmury korzysta bowiem z kilku różnych serwerów, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie. Zresztą firmy oferujące tego typu usługi działają w sieci tylko tak długo, jak długo ich zabezpieczenia i sposoby ochrony danych utrzymywane są na odpowiednio wysokim poziomie. Idea chmury jest prosta  – twoje pliki mają być tu bezpieczniejsze niż na prywatnym komputerze. O wiele trudniej jest przecież złamać zabezpieczenia gigantów takich jak Microsoft czy Google niż te na domowym kompie. Mimo to bądź czujny! Dane z chmury to dla hakerów łakomy kąsek. Specjaliści zalecają więc tworzenie trudnych haseł dostępu. O tym, jak wymyślić hasło idealne, przeczytasz na stronie sekretynauki.com.

Czy to, co jest w chmurze, należy do mnie?

Tak, ale. Według wielkich koncernów, które udostępniają miejsce w chmurze – tak. Jednakże przypadek serwisu Megaupload nie pozwala do końca spać spokojnie. Po interwencji FBI w roku 2012 i zamknięciu serwisu wszyscy właściciele treści, nawet tych legalnie zamieszczanych, bezpowrotnie je stracili. Decydując się na używanie jakiegokolwiek serwisu spośród wielu działających w chmurze, powierzasz przechowywanie i zarządzanie swoimi danymi tzw. osobom trzecim, choć to ty jesteś w dalszym ciągu za nie odpowiedzialny. Wątpliwości rodzą się w przypadku konfliktu – często nie wiadomo, jakie prawodawstwo należałoby zastosować w konkretnym wypadku. Internauta najczęściej nie ma pojęcia, gdzie fizycznie znajdują się serwery z jego danymi – to rodzi poważne problemy natury prawnej, na które wciąż nie ma dobrego rozwiązania.

 

Czy mogę używać chmury do zabawy?

Tak. Koło chmury nie przejdziesz obojętnie, wystarczy jedno kliknięcie, a rozrywkę masz na wyciągnięcie ręki. Uważaj, bo możesz zmęczyć oczy, pochłaniając książki online w serwisach takich jak Kindle Cloud Reader, albo wciągnąć się w grę z innymi użytkownikami Xbox Live. Możesz także udostępniać swoje zdjęcia na Flickr lub słuchać non stop muzyki na Spotify albo w serwisach takich jak iTunes Match czy nowy Last.fm i SoundCloud. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że oferta chmury ciągle się powiększa, co chwila dołączane są do niej coraz ciekawsze projekty.

Czy będę potrzebował specjalnego oprogramowania?

Nie. Serwisy całkowicie bazują na internecie. By z nich skorzystać, nie musisz instalować na swoim sprzęcie żadnych skomplikowanych programów o zazwyczaj wysokich wymaganich sprzętowych. Spora część użytkowników podłącza się do chmury za pomocą tabletów i smartfonów, czyli urządzeń mobilnych o mniejszej mocy niż tradycyjny pecet (choć ta różnica ostatnio się zmniejsza).

Jakiego sprzętu potrzebuję, by podłączyć się do chmury?

Dowolnego. Do ukrytych w chmurze plików możesz się dostać, używając komputera stacjonarnego lub laptopa. Ale nie tylko! Każde urządzenie z dostępem do internetu – nieważne, czy będzie to telefon, tablet, konsola, czy czytnik e-booków – pozwala na zarządzanie swoim kontem w chmurze. Co ciekawe, chmura wciąż się uczy i często sama potrafi rozpoznać kolejne typy urządzeń mobilnych. Wszystkie treści, które tam zapiszesz, będą więc widoczne dla różnych elektronicznych gadżetów.

Wszystkie usługi w chmurze są darmowe?

Nie. Mimo że większość gigantów, jak Gmail czy Hotmail, oferuje usługi bezpłatne, coraz powszechniejsze jest ograniczanie darmowych funkcji. Witryny przechowujące dane, takie jak Dropbox, Google Drive i Microsoft SkyDrive, udostępniają darmową przestrzeń od 2 do 7 GB. Jeżeli do przechowania swoich plików potrzebujesz więcej miejsca, musisz wykupić miesięczny abonament wynoszący od 0,66 do 7 euro.