Nowe testy DNA materiału biologicznego pobranego spod paznokci ofiary oczyściły Granta i włączyły w dochodzenie innego mężczyznę – Jermarico Cartera, który, jak powiedziała policja, przyznał się do zabójstwa. Carter został oskarżony przez ławę przysięgłych o morderstwo, a Lydell Grant został uwolniony od tego zarzutu. Ale jego imię nie zostało oczyszczone.

Zaufanie do naocznych świadków jest tak głębokie, że ​​pomimo przytłaczającego dowodu niewinności Granta, Texas Court of Criminal Appeals odrzucił jego prośbę o zwolnienie z więzienia. Zamiast tego sąd chce, aby sześciu naocznych świadków, którzy pierwotnie zeznawali przeciwko Grantowi, zareagowało na jego roszczenie o uznanie niewinności.

Faktem jest, że naoczni świadkowie popełniają błędy. Były setki przypadków, w których błędne zeznania naocznych świadków doprowadziły do ​​skazania niewinnych ludzi.W tej sprawie zastanawiające jest jednak pytanie, dlaczego aż sześciu naocznych świadków – niezależnie – zidentyfikowało Lydella Granta jako zabójcę, a następnie z przekonaniem zeznawało w sądzie?

Można przypuszczać, że Grant był pechowym sobowtórem zabójcy. Jednak porównanie policyjnych zdjęć tej dwójki (Granta i Cartera) pokazuje, że są oni mało podobni do siebie nawzajem, poza tym, że obaj są czarnoskórymi mężczyznami.

Jako eksperymentalny psycholog, który prowadzi badania nad identyfikacją sprawców przez naocznych świadków, Laura Smalarz z Arizona State University widziała setki przykładów bardzo pewnych siebie, ale błędnie zeznających świadków – zarówno w laboratorium, jak i w rzeczywistych sprawach sądowych.

– Moja recenzja zapisów z procesu Granta sugeruje proste wyjaśnienie tych bardzo wiarygodnych błędów: policja nie wykorzystała najlepszych praktyk naukowych do zbierania dowodów od naocznych świadków – twierdzi Laura Smalarz.

Najlepsze praktyki naukowe dotyczące prowadzenia okazań dla naocznych świadków wymagają, aby osoba kompletująca zespół do okazania (czyli osób, które mają występować w roli potencjalnego sprawcy) nie wiedziała, kogo podejrzewa policja. Podobnie jak w przypadku badań klinicznych z podwójnie ślepą próbą w badaniach medycznych, które mają zapobiegać wpływowi oczekiwań pacjentów i lekarzy na wyniki badania klinicznego, tak też skład podwójnie ślepej próby okazania ma na celu zapobieganie wpływowi oczekiwań świadków i administratorów na wyniki procedury identyfikacji sprawcy.

Transkrypcja z procesu Lydella Granta ujawniła, że ​​detektyw z wydziału zabójstw odpowiedzialny za zbadanie sprawy znał nazwiska naocznych świadków. Oczywiście wiedział też, że Lydell Grant był podejrzany.

Eksperymenty psychologiczne wykazały, że opiekunowie składu świadków, którzy wiedzą, kim jest podejrzany, mogą wysyłać świadkom wskazówki, o kogo chodzi. W porównaniu z dochodzeniowcami prowadzącymi podwójnie ślepe próby, osoby znające tożsamość podejrzanego, częściej pytają świadków o konkretną osobę i uśmiechają się, gdy świadkowie patrzą na podejrzanego, a nie na innych w trakcie okazania.

Takie zachowania są często niezamierzone – ani administratorzy składu, ani naoczni świadkowie mogą nie być świadomi, że tak się dzieje. Niemniej jednak te subtelne wskazówki behawioralne wpływają na decyzje naocznych świadków, zwiększając prawdopodobieństwo wskazania podejrzanego.

Potwierdzone podejrzenia

Ale jeśli sześciu naocznych świadków wybrało Lydella Granta tylko dlatego, że zostali do tego „zachęceni” przez detektywa, to dlaczego byli tak pewni swojej decyzji? Według transkrypcji z procesu większość naocznych świadków zeznała, że ​​byli pewni, kiedy wskazywali Granta. Jeden powiedział, że zidentyfikował Granta bez żadnych wątpliwości lub wahania. Inny stwierdził, że twarz zabójcy „została natychmiast [wypalona] w jego pamięci”.

Zeznanie procesowe świadków ujawnia proste wyjaśnienie tych bardzo wiarygodnych błędów – wszyscy naoczni świadkowie po zidentyfikowaniu Granta dostali odpowiedź potwierdzającą ich słuszność.

Jak pozytywna informacja zwrotna wpływa na ocenę wiarygodności zeznań świadków. (The Conversation)

 

Trzej naoczni świadkowie poinformowali, że detektyw powiedział im, że wybrali tę samą osobę, co inni ludzie, chociaż sam detektyw zaprzeczył, że złożył takie oświadczenia. Dwaj inni naoczni świadkowie przypomnieli sobie, jak rozmawiali między sobą o wyborze i utwierdzali się nawzajem.