W ramach szwajcarskiego eksperymentu zbadano ten powszechny scenariusz biurowy i stwierdzono, że skutki przerywania ludziom w pracy nie zawsze są tak przewidywalne, jak mogłoby się wydawać.

"Naszym pierwszym krokiem było znalezienie sposobu pomiaru skutków presji społecznej i przerywania w wykonywanych zadaniach, czyli dwóch najczęstszych przyczyn stresu w miejscu pracy" – mówi główna autorka badania i psycholożka z uniwersytetu ETH w Zurychu Jasmine Kerr.

Do wspomnianego badania Kerr i jej zespół zwerbowali 90 uczestników, którzy zostali poproszeni o naśladowanie prawdziwego środowiska biurowego w zaaranżowanym specjalnie pod eksperyment laboratorium. Naukowcy wstawili tam biurka z komputerami i inne sprzęty biurowe, a wolontariusze musieli udawać, że pracują w firmie ubezpieczeniowej, wykonując różne zadania najlepiej, jak potrafili.

Uczestnicy zostali podzieleni na trzy grupy, które zostały poddane analizowanym sytuacjom stresogennym w środowisku pracy – grupę kontrolną, grupę stresową nr 1 i grupę stresową nr 2. Uczestnikom wszystkich grup wyznaczono zadania, w których przerywali im aktorzy grający dział kadr, którzy prosili ich o wypełnianie ankiet dotyczących samopoczucia i pobierali od nich próbki śliny. Oprócz tego obie grupy stresowe zostały poinformowane o tym, że mają mentalnie przygotować się do potencjalnie stresogennej sytuacji – rozmowy o awans w biurze. Dodatkowo grupie stresowej numer 2 wprowadzono dodatkowe rozpraszacze w postaci serii wiadomości na czacie, które wymagały natychmiastowej reakcji. 

Podczas tych zdarzeń badacze monitorowali poziom stresu wolontariuszy na trzy różne sposoby: co 15-20 minut każdy uczestnik badania wspomnianą wypełniał ankietę dotyczącą samopoczucia, co jakiś pobierano od wszystkich próbki śliny, a także stale monitorowano ich tętno za pomocą przenośnych aparatów EKG.

Wyniki eksperymentu pokazały, że – w porównaniu z grupą kontrolną – uczestnicy obu grup stresowych (którzy oprócz innych obowiązków biurowych przeszli również rozmowę zadanie awansu zawodowego) wykazywali zwiększone tętno, a w ich ślinie znaleziono więcej kortyzolu, który jest hormonem stresu. Co więcej, w ślinie uczestników drugiej grupy stresowej wykryto go dwukrotnie więcej, niż w u wolontariuszy z grupy stresowej numer 1. 

Naukowcy spodziewali się podobnych wyników, jednak badanie wykazało też coś, co ich zaskoczyło – okazało się, znacznie podwyższony kortyzol u osób z grupy stresowej numer 2 wcale nie oznaczał, że odczuwali tenże stres. Co więcej, badacze twierdzą, że jest to stres, który zagraża życiu mniej niż ten, którego doświadczyła grupa numer 1. 

Prawdopodobnie zwiększona ilość przerw, która spowodowała większą produkcję kortyzolu, równocześnie mogła w jakiś sposób wywołać lepsze reakcje  na odczuwany stres. Badacze sugerują, że zwiększone zaangażowanie w pracy i interakcje społeczne komunikację na czacie może mieć wpływ na zwiększenia poczucia pewności siebie i kontroli. Innym wyjaśnieniem może być fakt, że wiadomości z czatu odwracały uwagę od tematu nadchodzącej rozmowy o awans.

W rezultacie swojego eksperymentu zespół badaczy uznał, że możliwe jest, iż niekiedy przerwy w pracy mogą mieć pozytywny wpływ, przynajmniej na odczuwanie stresu. Wciąż jednak niewiele wiadomo o tym, dlaczego tak jest, a sami naukowcy przyznają, że ich eksperyment miał liczne ograniczenia – głównie takie, iż zamiast prawdziwym środowiskiem biurowym był jedynie jego symulacją, a uczestnicy spędzili w nim tylko kilka godzin. Badacze zapowiadają w związku z tym szereg kolejnych badań, który pozwoli przyjrzeć się stresowi jeszcze dokładniej.