Wali się twój świat? Zagrożona jest wolność lub reputacja? Skontaktuj się z nami. Zapewniamy dyskrecję – obok zachęty na reklamie widnieje futurystyczna tuba, niczym z wyposażenia promu kosmicznego Discovery. W ten sposób dwie firmy – Cephos i NoLie MRI – obiecują wybawienie od kryminalnej opresji: skan mózgu. Ta technika ma ambicję zrewolucjonizować kryminalistykę i sądownictwo, umożliwiając prześwietlanie naszych czynów z przeszłości, a także – podobnie jak w filmie „Raport mniejszości” Stevena Spielberga, opartym na opowiadaniu wizjonera SF Philipa K. Dicka – przewidywanie czynów, do których bylibyśmy zdolni. To hochsztaplerka czy biznes przyszłości?

 

WYKRYWANIE KŁAMSTW

Przeszłość mózgu bada się elektroencefalografem, za którego pomocą sprawdza się, czy mózg ukrywa jakąś informację. W 2008 roku w Indiach Aditi Sharma oskarżona o otrucie eksnarzeczonego zasiada przed komputerem w czepku z elektrod na głowie. Na monitorze pojawiają się detale popełnionej zbrodni, a prokurator czyta: „niebo było błękitne”, „kupiłam słodycze”, „wymieszałam je z arszenikiem”. Elektrody rejestrują: w mózgu Aditi uruchamia się fala P300. Ta fala uaktywnia się, kiedy mózg wyszukuje zmagazynowane wspomnienia. W ten sposób mózg zdradza właścicielkę. Sędzia orzeka, że Aditi posiada „wiedzę z autopsji”, z pierwszej ręki, a taką wiedzą może dysponować tylko sprawczyni. Skazuje kobietę na dożywocie.

Ta sama technika przydaje się w Stanach Zjednoczonych w sprawie Terry’ego Harringtona, czarnoskórego futbolisty, skazanego w 1978 roku na dożywocie za zabójstwo emerytowanego policjanta. Harrington skazany został na 25 lat więzienia, aż w końcu w 2003 roku elektropomiar wykazuje, że mózg Terry’ego nie reaguje na zapis zbrodni, odpowiada natomiast na opis alibi. Terry wychodzi na
wolność w 2003 roku, z dwunastoma milionami dolarów odszkodowania.

Trzeci, najbardziej spektakularny przykład wykorzystania elektroencefalografu to sprawa z Arkansas. Drwal James B. Grinder, podejrzewany o gwałt i mord na 25-letniej pracownicy wydawnictwa July w 1984 roku, przez lata wymykał się organom ścigania. W 1999 roku prokuratura sadza w końcu Jamesa B. Grindera z elektrodami wokół czaszki przed komputerem. Na monitorze – prezentacja mordu. Po piętnastu latach od zbrodni mózg Grindera uaktywnia falę P300, która dekoduje wspomnienia. Grinder dostaje dożywocie.

 

RAPORT Z PRZYSZŁOŚCI

Neurobiologia na tym nie poprzestaje, oferując wgląd również w przyszłość naszych mózgów. Bada się ją za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). Obrazuje on zmiany przepływu krwi w komórkach nerwowych. Ma to rzekomo odtwarzać ubytki miedzy innymi w emocjonalnej aktywności mózgu, a także diagnozować predyspozycje do recydywy. Rzekomo, ponieważ ta wdrażana w sądownictwie od 2001 roku metoda budzi tyleż entuzjazmu, ile sceptycyzmu. Jej zapalczywym orędownikiem jest Kent Kiehl, profesor na Uniwersytecie w Nowym Meksyku w USA. Z tubą
do fMRI za dwa miliony dolarów prof. Kiehl zjeździł więzienia w całym stanie. Przebadał w niej mózgi ponad tysiąca skazanych, w tym dwustu psychopatów, zdiagnozowanych przez klinicznych psychiatrów. Badanie polegało na pokazywaniu skazanym trzech obrazków do oceny.

Jeden budził emocje i był moralnie naganny: przedstawiał trzy zakapturzone postaci podpalające krzyż. Drugi był emocjonalny, lecz moralnie obojętny: przedstawiał palący się samochód. Trzeci zaś był całkiem neutralny: przedstawiał stojącego studenta. Wszyscy badani oceniali obrazki tak samo. Rezonans rejestrował jednak, że mózgi psychopatów reagowały inaczej niż pozostałych osób: nie uaktywniał się w nich odpowiedzialny za emocje układ limbiczny. Oznaczało to, że u psychopaty deklaracja „wiem, że to złe” rozmijała się z aktywnością neuronową mózgu, czyli skazani psychopaci co innego myśleli, a co innego czuli. Na tej podstawie Kent Kiehl wysnuł tezę, że ubytki inteligencji emocjonalnej, mogące świadczyć o skłonności do popełniania przestępstw, da się zobrazować, i przebojem wkroczył na sale sądowe.