Nowe badania i informacje potwierdzają podejrzenia lekarzy, że wirus ten wykorzystuje chorobę, której wiele obecnych systemów opieki zdrowotnej na świecie nie jest w stanie opanować. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób informuje, że 73 procent pielęgniarek, które były hospitalizowane z COVID-19 miało otyłość. Ponadto ostatnie badania wykazały, że otyłość może również wpływać na skuteczność szczepionki COVID-19.


Więcej szkód, niż sądzono

Początkowo lekarze uważali, że posiadanie otyłości zwiększa jedynie ryzyko zachorowania na COVID-19, ale nie wpływa tak bardzo na ryzyko zakażenia. Nowa analiza pokazuje jednak, że otyłość nie tylko zwiększa ryzyko zachorowania i ciężkiego przebiegu koronawirusa, które może skończyć się śmiercią – bardzo zwiększa również ryzyko zarażenia się.

Badania obserwacyjne z marca 2020 roku wykazały, że nadciśnienie tętnicze, cukrzyca i choroba wieńcowa są najczęstszymi chorobami współistniejącymi u pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19, jednak już w kwietniu różne środowiska naukowe podniosły alarm, że otyłość prawdopodobnie okaże się niezależnym czynnikiem ryzyka.

Ponadto, dwa badania obejmujące prawie 10 000 pacjentów wykazały, że u otyłych osób, które mają COVID-19 ryzyko zgonu – w porównaniu do pacjentów z normalnym wskaźnikiem masy ciała – jest dużo wyższe. Z kolei badanie opublikowane we wrześniu tego roku wykazało wyższe wskaźniki otyłości u pacjentów z COVID-19, którzy są krytycznie chorzy i wymagają wsparcia respiratora.


Otyłość i COVID19 – co dzieje się w organizmie?

W jaki sposób otyłość powoduje ciężki przebieg choroby i komplikacje z powodu infekcji COVID-19? Odpowiedzi jest wiele.

Po pierwsze, nadmiar tkanki tłuszczowej powoduje u pacjentów z otyłością mechaniczny ucisk, co ogranicza ich zdolność do nabrania i całkowitego wypuszczenia pełnego oddechu.
Oddychanie wymaga zatem więcej wysiłku, co może prowadzić do chorób płuc, a w poważniejszych przypadkach nawet do zespołu hipowentylacji, który może spowodować, że w krwi chorej osoby będzie krążyć niewystarczająca ilość tlenu.

Nadmiar tkanki tłuszczowej szkodzi również sam w sobie –  uwalniając wiele hormonów i substancji, które mogą prowadzić do przewlekłego stanu zapalnego u pacjentów z otyłością, działa ona jak organ endokrynologiczny. A kiedy organizm jest w stałym stanie walki ze stanem zapalnym, uwalnia cytokiny – białka, których zadaniem jest jego zniszczenie. Kiedy jednak są uwalniane chronicznie, może dojść do zachwiania równowagi, która to powoduje różnorakie schorzenia, wynikające z nieudanej walki organizmu z zapaleniem. Gdy zaś taki organizm nawiedzi dodatkowo COVID-19, sprawia, że dwa ogniska zapalne łączą się w jedno poważne “superzapalenie”, które uszkadza płuca znacznie mocniej, niż w przypadku osób z prawidłową masą ciała.

Dodatkowo taki chroniczny stan zapalny może prowadzić do czegoś, co nazywa się dysfunkcją śródbłonka. W tym stanie, zamiast się otwierać, naczynia krwionośne zamykają się i obkurczają, dalej zmniejszając ilość tlenu dostarczanego do tkanek organizmu.

Co więcej, przerośnięta tkanka tłuszczowa może posiadać więcej ACE-2, czyli enzymu, który pozwala koronawirusowi na wtargnięcie do komórek i rozpoczęcie niszczycielskiego procesu, a ostatnie badania wykazały ścisły związek zwiększonej ilości tego enzymu z ciężkimi zachorowaniami na COVID-19. Faktem jest, że  ACE-2 może być pomocny w przeciwdziałaniu stanom zapalnym, ale w starciu z koronawirusem może stać się wrogiem organizmu.


Nie oszukujmy się – nie radzimy sobie w walce z otyłością