Od 1780 do 1860 roku populacja Londynu wzrosła z nieco ponad 750 000 do znacznie ponad 3 milionów mieszkańców. System kanalizacyjny miasta nie nadążył za tym wzrostem. Głównie dlatego, że właściwie nie istniał aż do 1856 roku (całe miasto objął w 1866 r.), a miejsce odpady (w tym wszelkie nieczystości i odchody) trafiały do Tamiza lub szamb usytuowanych w pobliżu miejskich studni.

Brak kanalizacji oraz duże zaludnienie sprawiły, że woda zarówno w studniach jak i rzece stała się wyjątkowo zanieczyszczona. Mieszkańcy Londynu wykorzystywali zanieczyszczoną wodę do kąpieli (w tamtym okresie raczej rzadkich) oraz picia i posiłków. Nic dziwnego, że doszło do wybuchu epidemii – mieszkańców nękała nie tylko cholera, ale też liczne inne choroby. 

Odkrycie, że cholera przenosi się przez brudną wodę wymagało wielu lat, a dokładne badania nad chorobą przeprowadzono dopiero pod koniec XIX wieku.

Z cholerą mamy do czynienia także obecnie. Według danych przekazanych oficjalnie do WHO, w 2001 roku na świecie zanotowano 184 311 przypadków tej choroby, a z jej powodu zmarło 2728 osób. Ale szacuje się, że zgłaszanych jest nie więcej niż 5-10 proc. przypadków, co może oznaczać, że na świecie na cholerę wciąż umiera nawet 90 tys. osób rocznie.