Mikroplastik trafia do ludzkiego ciała wraz z napojami (kawa z plastikowym kubku, woda z butelki), jedzeniem (mikrofalowe podgrzewanie jedzenia w ”lunchboksie”) czy w powietrzu, którym oddychamy. Potwierdzono jego obecność niemal w każdym miejscu na powierzchni Ziemi. W opakowaniach żywności stosuje się najczęściej polipropylen, bo to plastik powszechnie uważany za ”bezpieczny” dla wielu zastosowań, w tym właśnie przy przygotowywaniu jedzenia. Także butelki którymi karmi się niemowlęta robi się z tego materiału.

- Zakładamy, że butelka na formułę z takiego twardego plastiku wytrzymuje dobrze sterylizację gorącą wodą. Tak samo zapewne myślimy zalewając makaron instant w kubeczku. Gdy jeden z naszych kolegów z laboratorium zwrócił uwagę, że jego kubek z kluskami mięknie pod wpływem ciepła, postanowiliśmy sprawdzić, czy w procesie podgrzewania uwalnia się z niego mikroplastik. Test wykazał, że to konkretne opakowanie z polipropylenu uwalniało milion mikrocząsteczek na litr wody – Dunzhu Li z wydziału inżynierii środowiskowej w Trinity College w Dublinie wyjaśnia, co skłoniło go do przeprowadzenia testu butelek dla niemowląt.

Po zbadaniu pojemnika na ”chińską zupkę” pod lupę wzięto inne pojemniki z polipropylenu, w tym butelki. Naukowcy zauważyli, że kluczowe dla szkodliwości było stosowanie ciepła. Do płynu w pokojowej temperaturze butelki uwalniały niewiele mikrocząstek plastiku, od zera do kilkuset na litr wody. Wlanie gorącego płynu działało piorunująco. Wyniki tego oraz kolejnych eksperymentów z Trinity College znalazły się w magazynie ”Nature”.

- Przygotowując eksperyment, w którym mieliśmy przetestować poprzez regularne podgrzewanie jeden produkt wykonany z polipropylenu, wpadliśmy na pomysł użycia butelek do karmienia niemowlaków. Sprawdzając informacje z 48 regionów świata zamieszkałych przez 78 proc. ludności Ziemi odkryliśmy, że buteleczki wykonane z polipropylenu odpowiadają za 83 proc. globalnego rynku – Dunzhu Li opowiada na serwisie The Conversation

Stosując się do zasad przygotowywania formuły dla niemowląt w warunkach domowych, zaproponowanych w 2007 roku przez Światową Organizację Zdrowia, badacze wybrali dp testów 10 butelek. Sprawdzono ile mikrocząsteczek plastiku uwalnia się na każdym z kroków, od czyszczenia, przez sterylizację po mieszanie płynów.

Okazało się, że w tym procesie uwalniało się do 16 mln cząsteczek na litr wody w temperaturze 70 st. Celsjusza. Większość cząsteczek była mniejsza niż 20 mikrometrów. Przypominały płatki z chropowatą powierzchnią i przeciętną grubością 1/10 ich szerokości. Gdy temperaturę podniesiono z zalecanych 70 stopni do 95 stopni, testowane butelki uwalniały od 6 do 55 mln cząsteczek na litr wody. Na samym tylko etapie sterylizacji następowało zwiększenie uwalniania mikroplastiku o 35 proc.

W procesie weryfikacji swoich pomiarów posłużono się wsparciem niezależnego, prywatnego laboratorium badawczego. Wyniki, które wróciły do zespołu naukowców z Dublina były podobne. – Jakkolwiek szokujące mogą wydawać się nasze ustalenia, jesteśmy pewni ich rzetelności – przekonuje Dunzhu Li.