Badaniami nad południowoafrykańską odmianą SARS-CoV-2 lokalnie zajmują się wirusolodzy Africa Health Research Institute. Nie skończyli jeszcze swoich doświadczeń i etapie powstawania tego tekstu nie było jasne, czy dostępne szczepionki faktycznie są mniej skuteczne w starciu z wariantem zawierającym mutację E484K.

Jedna ze zmian w konstrukcji nowego wariantu wirusa dotyczy białka S, czyli „broni wirusa” służącej przyłączaniu się patogenu do komórek organizmu, który chce zainfekować. A to jest właśnie ten element, w który celują autorzy szczepionek.

Według ekspertki tamtejszego Krajowego Instytutu Chorób Zakaźnych sytuacja jest alarmująca. – Obawiamy się, że ta mutacja może mieć negatywny wpływ na skuteczność szczepionek, nie wiemy tylko jak bardzo – Penny Moore powiedziała stacji CNN.

Moore dodaje, że to może być zwiastun akcji obronnej wirusa, który będzie chciał całkowicie uodpornić się wobec szczepionek. Naukowcy nazywają E484K ”zbiegiem” (ang. escape mutant) ze względu na wykazaną laboratoryjnie umiejętność unikania niektórym z przeciwciał wytworzonych podczas immunizacji.

Amerykanie swoje doświadczenia z E484K i innymi mutacjami prowadzą m.in. w Seattle, w laboratoriach Fred Hutchinson Cancer Center. Żeby ocenić zachowanie nowych wariantów wirusa najpierw wystawia się przeciwko patogenowi przeciwciała z osocza ozdrowieńców.

W tym przypadku mutacja E484K „zneutralizowała” ich zdolność do zwalczania wirusa. Kolejnym krokiem będzie eksperyment z przeciwciałami stworzonymi przez szczepionkę. Jego wyniki poznamy za kilka tygodni.

Południowoafrykański wariant 501Y.V2 szczególnie zaraźliwego w tej wersji patogenu zawierający mutację E484K nie jest jedynym z tą zmianą. Taką mutacje wykryto też w wariancie obecnym w brazylijskiej Amazonii.

Z kolei 501Y.V2 zdołał dotrzeć też do Botswany, Japonii, Korei Południowej, Australii oraz Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Szwajcarii, Irlandii, Finlandii, Holandii i Szwecji a ostatnio także do Indii.

Na tym etapie naukowcy spodziewają się, że skutkiem E484K będzie zmniejszenie skuteczności, ale jeszcze nie pełne anulowanie efektu szczepienia. Niestety, sam fakt że wirus mutuje dosłownie na naszych oczach w tak krótkim odcinku czasu (kilku miesięcy), budzi obawy względem innych możliwych, nawet bardziej kłopotliwych zmian jego budowy genetycznej.

Wielokrotne mutacje wywołane dużym tempem rozsiewu wirusa po świecie (każda kolejna infekcja jest potencjalną okazją do mutacji) będą powoli zmniejszać skuteczność dostępnej dziś broni na SARS-CoV-2, ale jak pociesza w CNN Paul Bieniasz, wirusolog z uczelni Rockefellera, „z dnia na dzień w przepaść nie spadniemy”.