Z seryjnego „miniaka” w samochodzie wyczynowym została tylko sylwetka. Auto, jeśli zdjąć z niego poszycie z superwytrzymałych tworzyw, przypomina wielką klatkę zespawaną z cienkościennych rurek. Do napędzania tego potwora służy silnik BMW, który ma wprawdzie „tylko” 3 litry pojemności i ledwie sześć cylindrów, ale dzięki podwójnemu doładowaniu uzyskuje większą moc niż rajdówki WRC. Prędkość maksymalna to 181 km/godz. Niedużo? Tak, ale trzeba pamiętać, do jakich rajdów ten samochód został zbudowany. Na piasku i skalistych bezdrożach prędkość nie liczy się tak bardzo jak przyspieszenie, a  Mini Hołowczyca – oczywiście wyposażone w napęd na wszystkie koła, wzmocnione sprzęgło metalowe, mechanizmy różnicowe ze szperą, 420-litrowy zbiornik paliwa i aż 3 koła zapasowe – rozpędza się niczym... motocykl.