Zdaniem prof. Aleksandrowicza, świetnym przykładem pomieszania użycia hipnozy do celów terapeutycznych i do popisów, które mają służyć uzyskiwaniu znacznych wynagrodzeń i poczucia nadludzkiej mocy, jest Anatolij Kaszpirowski. „Seanse Kaszpirowskiego były skuteczne, jeśli weźmiemy pod uwagę wywoływanie sugerowanych efektów, ale zarazem oszukańcze i niebezpieczne, bo proces hipnotyzowania uniemożliwiał interwencję zależnie od reakcji hipnotyzowanego. Tak było zarówno w przypadku słynnego prowadzenia dwóch równoległych anestezji hipnotycznych na dwóch różnych salach operacyjnych wyłącznie za pomocą komunikacji telewizyjnej, jak i podczas seansów telewizyjnych. To karygodne i niedopuszczalne, bo wtedy nie można być w interakcji z hipnotyzowanym i dopasowywać sugestii hipnotycznych do jego reakcji” – podkreśla profesor. Czym to grozi? Sugestia relaksacyjna („Twoje ciało jest rozluźnione”) w wypadku osoby zdrowej będzie bezpieczna i odczuwana jako coś przyjemnego, ale u chorego na miastenię może spowodować gwałtowne obniżenie napięcia mięśniowego, i tak niskiego w tym schorzeniu, i poważne zaburzenie.

Jak to się dzieje, że ci showmani osiągają tak spektakularne efekty? Czy ludzie, których hipnotyzują, tylko udają? Specjaliści zapewniają, że nie ma tu oszustwa. „Osoby, które idą na hipnozę sceniczną, już w momencie gdy kupują bilet na show, wystawiają się na bodziec, są wstępnie gotowe do psychomanipulacji. Spośród nich hipnotyzer wyławia, często z pomocą swoich współpracowników, tych szczególnie podatnych. Oni pod presją społeczną na scenie łatwo ulegną wpływowi hipnotyzera, nawet za cenę ośmieszenia się” – tłumaczy Bennewicz. Benedykt Peczko, psycholog i psychoterapeuta, opowiada, że był kiedyś świadkiem seansu hipnotycznego prowadzonego przez pewnego Rosjanina. Najpierw spośród widzów wyłowił około 20 osób podatnych na sugestie (wystarczy doświadczenie i spostrzegawczość, obserwowanie mimowolnych reakcji na podawane sugestie) i zaprosił je na scenę. Kontynuował show, obserwując tę grupę, i w końcu skupił się na jednej osobie. Zaraz potem pod wpływem sugestii hipnotyzera utożsamiła się ona z Borysem Jelcynem. Widownia szalała ze śmiechu, patrząc, jak drobny mężczyzna naśladuje polityka.

Oczywiście wszyscy byli przekonani, że ten niezwykły efekt to przejaw mocy hipnotyzera. Tymaczasem chodziło o stopień podatności hipnotycznej widza. Bennewicz tłumaczy, że jeden z typowych trików estradowych hipnotyzerów to „hipnoza na przewrotkę”. „Osoba na scenie jest emocjonalnie pobudzona już z tego powodu, że jest w centrum zainteresowania, dostaje kilka indukcji od hipnotyzera, który krzyczy, zapewnia, że zaraz przemówi bóstwo. Znienacka jego dłoń uderza w czoło osoby hipnotyzowanej. Samo zbliżanie się ręki gwałtownie do czoła wywołuje silny lęk. Hipnotyzowany już jest przestraszony, zamyka oczy i… zostaje przewrócony na plecy. Upadek do tyłu wywołuje pierwotny lęk. Równocześnie wydzielają się hormony, które mają znieczulić przed upadkiem. Wszystkie te elementy sprawiają, że układ nerwowy musi się na chwilę zresetować. Dodatkowo człowiek zaraz jest gwałtownie podnoszony przez asystentów hipnotyzera, spada mu ciśnienie śródczaszkowe. Jest oszołomiony, także chemicznie, przez substancje hormonalne” – opowiada Bennewicz. W takim stanie sugestia działa wyjątkowo silnie.