Vlad nie miał żadnych skrupułów, sprzedając żonę swojego znajomego tureckim handlarzom żywym towarem. Nie powstrzymało go nawet to, że Katia była w czwartym miesiącu ciąży. Vlad, były sportowiec, którego kariera załamała się po upadku Związku Radzieckiego, potrzebował pieniędzy. Jego żona umarła, a matka, która pomagała mu wychowywać syna, była ciężko chora. W krajach takich jak Mołdawia, Białoruś czy Ukraina łowcą seksualnych niewolnic może okazać się każdy: krewny, chłopak proponujący wspólny wyjazd za granicę, człowiek podający się za pracownika międzynarodowej korporacji czy fałszywa pracowniczka socjalna.

Wciąż skuteczną metodą są ogłoszenia, oferujące pracę dla kobiet za granicą w charakterze opiekunek do dzieci, pomocy domowych lub kelnerek. Oblicza się, że jedna na trzydzieści kobiet odpowiadających na takie ogłoszenie zostaje sprzedana i zmuszona do prostytucji.

Łowcy działający w biednych państwach doskonale wiedzą, że każda obietnica lepszego życia przyciągnie do nich setki dziewcząt. Stąd fałszywe lokalne konkursy piękności, których uczestniczki znikają potem jak kamień w wodę. Porwania kobiet to także specjalność handlarzy żywym towarem z Bałkanów. 18-letnia Sofia wracała wieczorem sama do domu, gdy kilku mężczyzn wepchnęło ją do samochodu i wywiozło z rodzinnej wioski w Rumunii do Serbii, gdzie zmusili ją do prostytucji.

Dla łowców seksualnych niewolnic granice nie istnieją: 50 tysięcy kobiet z obozów dla irackich uchodźców zostało sprzedanych do burdeli w Syrii. Ponad 70 procent uciekinierów z Korei Północnej do Chin to kobiety przemycane dla przestępczej sieci seksbiznesu w Azji. Na życzenie bogatych klientów z krajów Zatoki Perskiej łowcy są w stanie zrealizować nawet najbardziej wyszukane zamówienie. Np. sprowadzenie kilkunastu młodziutkich dziewcząt z małego, żyjącego w lasach Sri Lanki plemienia Wanniyala-Aetto do Kuwejtu, Bahrajnu i Dubaju. Miejscowy łowca dostał za każdą z nich 6 tysięcy lankijskich rupii, równowartość miesięcznej pensji. Handlarze błyskawicznie wyrobili paszporty dla każdej z dziewcząt, chociaż żadna z nich nie umiała czytać, pisać i nie potrafiła nawet podać daty swojego urodzenia.

Każdego roku ofiarą łowców pada od 500 tysięcy (szacunki FBI) do 1,3 mln (szacunki UNICEF) dziewcząt i kobiet na całym świecie. W ciągu minionych dwóch dekad liczba niewolnic sprzedanych w celu seksualnego wyzysku mogła sięgnąć nawet 20 milionów. Tylko w ciągu ostatnich 10 lat do burdeli w Europie, USA i na Bliskim Wschodzie zostało sprzedanych 400 tysięcy Ukrainek i 15 tysięcy Polek. W Mołdawii nie ma wioski, z której przynajmniej jedna dziewczyna nie wpadła w ręce handlarzy żywym towarem.

Sekswięzienia są wszędzie

Starsi oficerowie brytyjskiej policji byli zszokowani, gdy w bocznej uliczce małego miasteczka Peterborough, w domu z lat 30. znaleźli zakamuflowane więzienie, w którym – za zakratowanymi oknami i strzeżonymi całą dobę drzwiami – było przetrzymywanych kilka kobiet z Litwy, Czech i Słowacji. W brudnych pokojach walały się ostre materiały pornograficzne i kawałki przypalonej folii – znak używania heroiny.

Dopiero gdy zastraszone kobiety upewniły się, że ich „opiekunowie” uciekli, zaczęły błagać policjantów o pomoc. Jedna z nich opowiedziała swoją historię. Została zwabiona z Litwy obietnicą pracy. Jednak po przyjeździe na Wyspy odebrano jej paszport i sprzedano do burdelu za 2000 funtów. Aby spłacić dług, musiała uprawiać seks bez zabezpieczenia z 15–30 klientami dziennie. Pracowała od 11 do 3 nad ranem. Nie wolno jej było nigdzie wychodzić.