Marianna Saska: Jak to się stało, że zostałaś testerką Google Glass? 

Alex Błaszczuk: Jestem sparaliżowana i znajomi, którzy interesują się nowinkami technologicznymi, cały czas podsyłają mi informacje na temat gadżetów, które mogą ułatwić mi życie. W dniu, w którym Google ogłosił konkurs, spotkaliśmy się w gronie przyjaciół i zrobiliśmy burzę mózgów. Musiałam przedstawić swoją historię w pięćdziesięciu słowach. Wymyśliłam prywatne hasło reklamowe: z Google Glass paraliż nie musi być paraliżujący.

Producenci Google Glass nakręcili też o tobie film.

Zarejestrowali mój pierwszy po wypadku wyjazd na kemping. Pochodzę z Lublina, a do Stanów przeprowadziłam się, kiedy miałam sześć lat. Dwa lata temu jechaliśmy ze znajomymi wynajętym samochodem. Byłam już wtedy po drugim roku prawa i właśnie dostałam propozycję pracy w prestiżowej londyńskiej firmie. Podczas podróży jadący za nami samochód uderzył w nas z dużą siłą. Trafił akurat w miejsce, na którym siedziałam. Zostałam sparaliżowana od klatki piersiowej w dół. Po wypadku nie było wiadomo, czy będę mogła mówić i samodzielnie oddychać. Po dwóch latach rehabilitacji jestem jednak w stanie poruszać ramionami, ale nadal muszę korzystać z wózka inwalidzkiego, a moje nadgarstki i dłonie są niewładne.

Nie zrezygnowałaś mimo to ze swoich planów. Jak sobie radzisz?

Przed wypadkiem dużo podróżowałam, robiłam masę zdjęć. Dlatego ważną rolę w mojej rehabilitacji odegrał proces odnajdowania się na nowo w świecie technologii.

Do czego przydały się okulary?

Nie rozwiązują problemu mojej niepełnosprawności, ale ułatwiają kontakt ze światem i pomagają w wyrażaniu tego, co czuję i myślę. Uruchamiam je głosem, wysyłam e-maile, korzystam z Twittera i prowadzę rozmowy telefoniczne. W samochodzie mogę pełnić rolę nawigatora.

Blog Alex Błaszczuk jest dostępny na stronie: http://alexbtrust.org/blog-pl/.