Magazyn „Forbes” okrzyknął ją najlepiej zarabiającą gwiazdą muzyki na początku 2008 r. – jej majątek wynosił wówczas blisko 250 milionów funtów. Także na początku 2009 roku była na szczycie listy najlepiej zarabiających muzyków tygodnika „Billboard”. Brano wtedy pod uwagę zyski ze sprzedaży płyt, z tras koncertowych oraz dzwonków telefonicznych za rok 2008 – Madonna zarobiła najwięcej, prawie 240 milionów dolarów! Dziś majątek Madonny szacuje się na ponad 300 milionów funtów (ok. 500 mln dol.). Jej trasa koncertowa „Sticky and Sweet” z 2008/2009 roku przyniosła rekordowe zyski – blisko 250 milionów dolarów. To tournée, podczas którego odwiedziła także Warszawę, okrzyknięto jednym z pięciu najważniejszych przedsięwzięć muzycznych wszech czasów.

Pożeranie konkurencji

„Jestem twarda, ambitna i dokładnie wiem, czego chcę. Jeśli to oznacza, że jestem suką, to w porządku” – mówi o sobie. I od lat jej słowa potwierdzają się w czynach. Wygląda na to, że dla Madonny nie ma rzeczy niemożliwych. Każda kolejna trasa koncertowa ma być wydarzeniem,jakiego świat nie widział. I świat przeciera oczy ze zdumienia. Inwencja królowej popu nie zna granic. Megawidowiska nie tylko stają się wydarzeniami artystycznymi, ale też przynoszą megapieniądze i ściągają rekordową publiczność. Tak było w 2004 roku: trasa „Re-Invention” miała być „próbą pożarcia konkurencji”, jak pisze Lucy O’Brien w biografii artystki. I udało się. Pop, rabin, zakonnica i Madonna w wojskowym uniformie; laserowe światła i przejmujące obrazy wojny na ogromnym ekranie – to tylko niektóre stop- -klatki z tego spektaklu. Spektaklu, który zakasował wszystkie inne.Pięćdziesiąt sześć koncertów w dwudziestu miastach i największe zyski ze wszystkich tras koncertowych tego roku – 125 milionów dolarów.

Podobnie z trasą „Confessions” z 2006 roku – konie, dżokeje, Madonna w bryczesach od Jeana Paula Gaultiera, krawacie i kapeluszu, z końskim ogonem. Do tego „trakerzy” (uprawiający parkour) z paryskich przedmieść, zatrudnieni do najtrudniejszego fragmentu koncertu – „Jump”. To utwór będący wyrazem hołdu dla parkouru, ekstremalnej dyscypliny wymagającej niezwykłej sprawności fizycznej i siły. Hołd, fascynacja i podziw dla mistrzowskiego panowania nad własnym ciałem. 51-letnia dziś artystka sama przecież narzuca swemu ciału surowy reżim i sama też staje się obiektem podziwu. Akrobatyczne figury na tle trójwymiarowych budynków wymagały od tancerzy-trakerów wielotygodniowych morderczych treningów. Opłaciło się. Efekt był porażający. Jeden z solistów, wspominając ciężką pracę u Madonny, nie krył podziwu dla jej twórczego ducha: „Ona nie boi się przekraczać granic, próbować nowych twórczych pomysłów”.

Pieniądze i brawa

200 milionów dolarów zysku. Podczas sześćdziesięciu koncertów zgromadziła na widowni w sumie 1,2 miliona ludzi. Fenomen popularności, która wciąż przynosi pieniądze, kryje się być może właśnie w tym niewyczerpanym oceanie Madonnowych pomysłów, w otwarciu na nowe inspiracje i w odwadze, by je wypróbowywać na scenie. Nawet jeśli będą szokować. Zwłaszcza jeżeli będą szokować! Gdziekolwiek się pojawia, podgrzewa nastroje, a każdy jej występ to wydarzenie. Kontrowersyjne? Oczywiście! Obrazoburcze? O to właśnie chodzi! By się poruszać na pograniczu dobrego smaku. By rozpalać emocje, dając publiczności możliwość uczestniczenia w wielkim show.

Światowe trasy koncertowe to główne źródło zasilania pęczniejącej skarbonki królowej popu. Płyty nie sprzedają się tak dobrze jak bilety na jej koncerty. Bo Madonna nie jest przecież do słuchania, Madonna – jak żaden chyba inny wykonawca (poza Michaelem Jacksonem) – to gwarancja spektaklu zapierającego dech w piersiach. Wielu przychodzi tylko po to, by podziwiać jej perfekcyjnie wyrzeźbione ciało i to, co z nim wyprawia na scenie. Scenografia, choreografia, stroje – tu wszystko podnosi adrenalinę.Nic więc dziwnego, że Madonna bije też rekordy pod względem liczby publiczności. Podczas ostatniego tournée „Sticky and Sweet” koncert w Zurychu zgromadził 72 tysiące osób, a do Goeteborga na Madonnę przybyło aż 119 tysięcy fanów. To najliczniejsza widownia koncertów w historii Szwajcarii i Szwecji.

Kim jest ta dziewczyna?

 

Dziadkowie królowej popu przybyli do Stanów Zjednoczonych z Włoch w latach 20. XX wieku. Osiedli w Aliquippa niedaleko Pittsburgha. Ona urodziła się w Bay City niedaleko Detroit, gdzie rodzice byli akurat na wakacjach. 16 lipca 1958 roku przychodzi na świat Madonna Louise Ciccone, córka Madonny (z domu Fortin). Ma już dwóch starszych braci: Anthony’ego i Martina, w kolejnych latach pojawi się młodsze rodzeństwo: Paula, Christopher i Melanie. Rodzina mieszka w miasteczku Pontiac niedaleko Detroit. Madonna jest oczkiem w głowie rodziców. Zresztą usilnie dba o to, by zawsze być w centrum zainteresowania. Kilkuletnia Nonnie występuje przed rodziną, wskakując na stół i wcielając się w rozmaite role. By okrasić występy, często filuternie podwija sukienkę, co nie zawsze budzi aprobatę bardzo pobożnych rodziców.

Na pięcioletnią Madonnę jak grom z jasnego nieba spada wiadomość o ciężkiej chorobie matki. Rak piersi. Wykryto go podczas ciąży Madonny seniorki z najmłodszą córką Melanie, do leczenia można było jednak przystąpić dopiero po rozwiązaniu. Walka o życie trwała jeszcze rok. Dla małej dziewczynki obserwującej gasnącą z dnia na dzień matkę było to traumatyczne przeżycie, które odcisnęło trwały ślad na psychice artystki. Matka zmarła, mając 30 lat. Madonna przez wiele lat, zwłaszcza gdy zbliżały się jej trzydzieste urodziny, obsesyjnie wprost obawiała się, że dla niej opatrzność pisze ten sam scenariusz, że umrze młodo… Śmierć matki jest dla Madonny przełomowym momentem w życiu. To wtedy już kiełkuje w jej świadomości myśl-imperatyw, która od lat jest jej dewizą: „Wiedziałam, że albo będę słaba i smutna – i stracę nad wszystkim kontrolę – albo mogę tę kontrolę przejąć i powiedzieć sobie, że wszystko będzie w porządku”.

Szkoła przetrwania

Nie ogląda się za siebie, o przeszłości pamięta, ale jej nie rozpamiętuje. Madonna patrzy w przyszłość, skupia się na tym, co „tu i teraz” i wyznacza kolejne cele. Jutro jest dla niej znacznie ważniejsze niż wczoraj. Jutro przynosi nowe wyzwania, podsyca jej siły witalne, jakby karmiła się tylko wizjami przyszłości. Ten mechanizm obronny, który wypracowała po śmierci matki, wzmocnił się jeszcze, gdy trzy lata później w ich domu pojawiła się macocha. Madonna poczuła się zdradzona przez ojca. Zbuntowana dziewczynka u progu dojrzewania starała się w tym wszystkim ocalić siebie. Musi być silna. Musi być niezależna i samowystarczalna. To jej recepta na przetrwanie – rodzaj emocjonalnego hartowania.

Dzięki swego rodzaju bezwzględności emocjonalnej potrafi niczym kameleon dostosować się do każdych warunków – i osiągnąć sukces. To także zasługa jej wysokiego IQ. Z ilorazem inteligencji 140 Madonna jest na samym szczycie gwiazdorskiej piramidy. Najinteligentniejsza, więc najbogatsza? Niewątpliwie do osiągnięcia sukcesu – zarówno komercyjnego, jak i artystycznego – inteligencja jest niezbędna. To jej piosenkarka zawdzięcza wieloletnie panowanie w świecie muzyki pop. Mimo upływu czasu nie pozwala się zdetronizować, to ona wciąż rozdaje karty. I wciąż słono każe sobie płacić za bilety na koncerty. Jej były chłopak i producent Steve Bray wspominał po latach niezwykłą charyzmę Madonny: „Jej najlepszą cechą była umiejętność całkowitego zdominowania drugiej osoby, ale w taki sposób, że zdominowany czerpał z tego ogromną przyjemność”.

Joga, aerobik i pilates, a wino tylko w niedzielę

Madonna pragnie, by jej sylwetka była przede wszystkim okazem siły, na drugim miejscu stawia urodę. W tym dążeniu do perfekcji nie idzie bynajmniej na skróty. Ciało wyrzeźbione za pomocą chirurgicznego skalpela nie zadowalałoby jej ambicji. To, co widać podczas występów – umięśniona, wysportowana sylwetka i niespożyte pokłady energii – to efekt ciężkiej pracy, silnej woli i samodyscypliny. Piosenkarka ćwiczy codziennie po kilka godzin. Godzinę poświęca na jogę, godzinę na aerobik, godzinę na pilates. Domowa siłownia jest miejscem równie ważnym jak sypialnia. Do tego reżim dietetyczny – od lat Madonna odżywia się wedle zasad makrobiotyki. Na kieliszek wina pozwala sobie tylko w niedzielę. Nie odpuszcza sobie, ale widzi, że stosowanie tych surowych reguł przynosi efekty.

Żelazna konsekwencja we wszystkim, co robi, to jej recepta na sukces. Trudne dzieciństwo nauczyło ją radzenia sobie w nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach, a niedostatek pierwszych lat życia w wielkim stopniu wpłynął na jej stosunek do pieniędzy. Jest więc oszczędna, zdarza się, że na granicy sknerstwa. Wśród jej znajomych powtarza się anegdotę o tym, jak to pewien muzyk, dobrze opłacony za sesję nagraniową w studiu, z rozbawieniem odebrał później rachunek za owoce, które zjadł w czasie nagrań. Jeśli można kupić coś taniej, Madonna na pewno skorzysta z takiej okazji. Dlatego często bywa na wyprzedażach.Od czasu do czasu Madonna daje się jednak również ponieść emocjom – tak było, gdy w 2006 roku adoptowała trzynastomiesięcznego malawijskiego chłopca Davida. Wydała wtedy kilkanaście tysięcy funtów na zabawki i wyposażenie pokoju synka. Kupiła mu między innymi konia na biegunach za 5 tysięcy funtów.

Madonna tysiąca twarzy

Piosenkarka, tancerka, reżyserka, pisarka, modelka, aktorka. Działaczka społeczna – uczestniczy w akcjach charytatywnych, np. na rzecz dzieci głodu- jących w Afryce, bierze udział w kampaniach społecznych dotyczących profilaktyki AIDS, przeciw homofobii, wspiera finansowo projekty dobroczynne, choćby budowę sierocińców i szkół w krajach Trzeciego Świata. Ma na swoim koncie wiele kontraktów reklamowych – m.in. z BMW, Mitsubishi, Max Factorem. W 2007 r. była twarzą sieci sklepów H&M – promowała linię odzieży „M by Madonna”, a zimą 2009 roku Louisa Vuittona. W roku 2010 będzie twarzą marki Dolce&Gabbana. W młodości, by przetrwać, imała się różnych zajęć. Pracowała w cukierni i w nowojorskich restauracjach, zarabiając na utrzymanie i możliwość nauki tańca. Nie jest tajemnicą, że pozowała do zdjęć erotycznych. Zagrała w wielu filmach i filmikach. Za jej największe aktorskie osiągnięcie uznano tytułową rolę w wyreżyserowanym przez Alana Parkera filmie „Evita” nagrodzonym Złotym Globem. Królowa popu ma też na koncie siedem nagród Grammy. Na szczytach list przebojów w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednczonych umieściła w sumie dwadzieścia singli.

Życiorys piosenkarki jest niezwykle burzliwy i pełen wyrazistych scen. Nie brakuje dramatycznych wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Nie brakowało też nigdy kochanków – podobno było ich ponad 120. Bizneswoman, artystka, kobieta ze stali – kim naprawdę jest Madonna? Specjalistką od robienia pieniędzy czy specjalistką od pokonywania przeszkód? Ogniem i wodą, producentem i produktem, autorką i aktorką… „Nigdy nie dowiesz się, kim naprawdę jestem” – zapewniała w jednym z wywiadów. Innym razem rzuciła po prostu: „Jestem dziełem sztuki. Jestem sztuką”.

 

Jak dojść do wielkich pieniędzy – tak to widzi Madonna

1. Jeśli twoja kariera zależy od innych ludzi (a tak jest w 95 proc. wypadków), musisz mieć zdolności przywódcze. Jeśli ich nie masz, to albo się będziesz uczył, albo... przegrasz. Inni ludzie mogą być ważniejsi niż miliony w gotówce, mogą przyczynić się do twojej fortuny, ale mogą także być przyczyną twojej klęski. Pamiętaj o tym. Obserwuj ludzi, wybieraj najlepszych, najbardziej ci potrzebnych. Wymagaj, nagradzaj, wykorzystuj!

2. Musisz mieć pancerz źółwia – nie dawaj się stresowi, nie panikuj, nie rozpaczaj, nie załamuj się. Działaj spokojnie, zimno, kalkuluj i szybko decyduj.

3. Patrz w siebie jak w obrazek, jesteś najlepszy, wszystko ci się uda, najzdolniejszy, wszystko pójdzie po twojej myśli.

4. Bądź elastyczny, zmieniaj się, zmieniaj decyzje, zmieniaj cele – sztywne trzymanie się jednej obranej drogi może być przyczyną totalnego krachu.

5. Bądź otwarty na wszystkie nowości, od razu kalkuluj, jak one wpływają na twoją sytuację, rozważ, jak można je wykorzystać, w czym ci zagrażają.

6. Jeśli coś robisz, rób to najlepiej jak można. Bylejakość jest największym wrogiem. Bądź zawsze niezadowolony z tego, co się udało osiągnąć, myśl, co i jak trzeba następnym razem poprawić.

7. Myśl pozytywnie, bądź optymistą – nie masz innej możliwości, sceptycy na ogół źle kończą.