Japońscy lekarze opisali przypadki dwóch chłopców, 2-latka oraz 6-latka, u których zdiagnozowano raka płuc. Potwierdzono, że u obu budowa genetyczna komórek rakowych w ich płucach odpowiadała budowie komórek rakowych z ciał ich matek - czytamy na Science Alert

Obie kobiety kilka miesięcy po porodzie zdiagnozowano z rakiem szyjki macicy. U jednej co prawda stwierdzono w ciąży guz na macicy, ale badania cytologiczne żadnej z nich nie dawały powodów do niepokoju.

 

 

Dr Ayumu Arakawa, pediatra-onkolog w tokijskim szpitalu National Cancer Center tłumaczy w artykule w „The New England Journal of Medicine”, że najpewniej w czasie porodu chłopcy „wdychali komórki rakowe swoich mam zanieczyszczające płyny waginalne”.

Tego typu transmisja raka z matki na dziecko jest niezwykle rzadka, średnio przydarza się 1 dziecku na 500 tys. urodzeń przez ciężarne chorujące na raka. Dla porównania, średnio 1 na 1000 porodów dotyczy właśnie pacjentek onkologicznych. Dr Arakawa uważa, że wobec tej nowej wiedzy, w przypadku ciężarnych pacjentek onkologicznych lekarze powinni zalecać cesarskie cięcie.

Opisane przypadki dwóch chłopców z Japonii są też o tyle niezwykłe, że transmisja raka z matki na dziecko nie dotyczyła (jak to zwykle ma miejsce) komórek przedostających się do ciała dziecka przez łożysko (transmisja transłożyskowa) jeszcze w trakcie rozwoju płodu. W takich sytuacjach u dzieci najczęściej rozwija się białaczka, chłoniaki oraz czerniaki.

Większość przypadków raka szyjki macicy wywołuje wirus brodawczaka ludzkiego, HPV. Pod koniec ubiegłego roku analiza stanu zdrowia 1,7 mln kobiet przeprowadzona przez Karolinska Institutet wykazała, że te zaszczepione przeciwko HPV podlegają znacząco mniejszemu ryzyku nowotworu szyjki macicy. Im wcześniej, tym jej efekt lepszy.

Lekarze wykryli raka w płucach dwulatka gdy rodzice zabrali go do szpitala z trwającym dwa tygodnie kaszlem. 6-latek trafił do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Rezonans magnetyczny wykazał kilkucentymetrową masę w lewym płucu. Matka starszego z chłopców zmarła na raka szyjki macicy dwa lata po urodzeniu dziecka.

W obu przypadkach lekarze dysponowali materiałem genetycznym matek dzięki czemu możliwe było zestawienie budowy komórek rakowych matek i ich synów. Z jednej strony pomogło to opisać niezwykły przypadek, ale – co ważniejsze – pozwoliło lekarzom na przygotowanie skutecznej terapii dla obu chłopców. Maluchy zdołały pokonać raka.​