Worek na głowie

Wierne gen. Jaruzelskiemu kierownictwo Głównego Zarządu Politycznego WP meldowało 27 listopada 1981 r., że „od pewnego czasu uprawiana jest propaganda przeciwko towarzyszowi I sekretarzowi KC PZPR. Urabia się opinię, że tow. Jaruzelski wywodzi się ze »szkoły jezuickiej«, jest człowiekiem mało ofensywnym, tolerującym »Solidarność« i pokornym wobec niej. Wielu rozmówcom imputuje się, że analogicznego zdania na temat osoby I sekretarza są towarzysze radzieccy. I sekretarz KW PZPR [w Katowicach] A. Żabiński osobiście prowadzi tego rodzaju agitację”.

Poza tym „tow. A. Żabiński, wojewoda tow. Likoś, komendant wojewódzki MO i kilka kilka innych osób ze ścisłego kierownictwa KW możliwość przezwyciężenia kryzysu upatrują wyłącznie w zbrojnej konfrontacji. Taki pogląd wyrażany jest przy wielu okazjach i w różnych gremiach – meldowano. – Ostatnio w czasie spotkania kierownictwa KW z konsulem generalnym ZSRR w Krakowie sugerowano towarzyszom radzieckim potrzebę przyspieszenia terminu wkroczenia »czołgów radzieckich« do Polski.

W odróżnieniu od innych obecnych tam gości I sekretarz KW, wojewoda i komendant wojewódzki MO, treść toastów sprowadzili wyłącznie do prośby o szybką, skuteczną pomoc armii radzieckiej oraz zagwarantowania rodzinom działaczy partyjnych bezpieczeństwa i materialnej pomocy. W tej też intencji KW nawiązał i utrzymuje bezpośredni kontakt z władzami CSRS i NRD”. Na koniec meldunek stwierdzał: „urabia się też opinię, że aktualnie indywidualnościami w partii są: Stefan Olszowski (jedyny kandydat na I sekretarza KC), Mirosław Milewski (jedyny kandydat na premiera) i Albin Siwak”.

Jeśli Jaruzelski znał chociaż część przytoczonych faktów, to był to wystarczający powód, by czuł się zagrożony. W „Dziennikach” Mieczysława Rakowskiego znajduje się zapis rozmowy z generałem, który przyznał, że najbardziej bał się, że z workiem na głowie zostałby przewieziony do Moskwy, jak to się przydarzyło Dubczekowi podczas „praskiej wiosny” w 1968 r. A to przecież właśnie wariant czechosłowacki, w świetle wyżej opisanych dokumentów, mógł grozić Jaruzelskiemu…

Towarzysz panienka

Polityczny życiorys Jaruzelskiego wskazuje, że nie miał skłonności do nagłych i nieprzemyślanych decyzji. To raczej pasmo deklaracji o niechęci do zajmowania kolejnych wysokich stanowisk! Jaruzelski odmawiał przyjęcia stanowiska szefa Głównego Zarządu Politycznego WP, choć ostatecznie objął je w 1960 r. Wahał się, czy ma zostać ministrem obrony narodowej w 1968 r., ale się zgodził. Milcząco zaakceptował decyzję Władysława Gomułki o użyciu broni w grudniu 1970, lecz przyczynił się do zastąpienia go przez Edwarda Gierka. Nie od razu przyjął od tegoż stanowisko członka Biura Politycznego KC PZPR – przekonał go, że wystarczy mu funkcja zastępcy.

We wrześniu 1980 roku Jaruzelski, po opuszczeniu przez Gierka funkcji I sekretarza PZPR, nie od razu dał się namówić na stanowisko przywódcy partii czy na fotel premiera. Po wahaniach zgodził się na przewodzenie rządowi dopiero w następnym roku. Na IX Zjeździe PZPR latem 1981 r. był oczywistym kandydatem na I sekretarza, jednak odmówił, i na tym stanowisku pozostał Kania. Dopiero w połowie października 1981 r. pod naciskiem „dobrych towarzyszy” zgodził się objąć funkcję I sekretarza…

Córka generała Monika książkę o sobie zatytułowała: „Towarzyszka panienka”. Kiedy szukamy określenia profilu psychicznego jej ojca, narzuca się określenie „towarzysz panienka”. Wyżsi radzieccy wojskowi po manewrach pokpiwali z Jaruzelskiego, pytając: „Kto on takoj? Eto diewoczka ili malczik?”. Zaś w „Alfabecie Kisiela” Stefana Kisielewskiego znajduje się takie określenie działań generała: „Jest to kunktatorstwo, i chciałabym i boję się”...