Kania do wymiany

Kiedy ambasada NRD w Warszawie badała grunt przed planowanym XI Plenum KC PZPR, 26 maja 1981 r. Niemcy skontaktowali się z Atłasem. Skrytykował Kanię i Jaruzelskiego, mówiąc: „Próbują głównie uspokoić kraje sąsiedzkie i sądzą, że przede wszystkim muszą uniknąć rozlewu krwi w Polsce. Ja reprezentuję pogląd, że i tak dojdzie do rozlewu krwi w Polsce, a będzie on tym większy im dłużej będziemy czekać”. Zaś 1 lipca 1981 r. donosił do ambasady NRD: „Jaruzelski już dzisiaj odgrywa nadzwyczaj negatywną rolę. Jego najbliżsi współpracownicy to ci generałowie Wojska Polskiego, którzy zajmują pozycje antyradzieckie. (…) Należy oceniać, że w dowództwie armii siły antyradzieckie zajmują decydujące stanowiska” (fragmenty podkreślone przez Honeckera).

Zarówno Moskwa, jak i Berlin stawiały na rozłam w polskim kierownictwie. Już 16 maja Honecker, rozmawiając na Kremlu z Breżniewem i Husakiem, powołując się na Atłasa referował: „Obecne kierownictwo PZPR mydli nam oczy. Nasuwa się pytanie, kto mógłby przejąć kierownictwo partii?”. Wymienił towarzyszy Olszowskiego, Grabskiego, Kociołka i Żabińskiego. „Byłoby właściwym utworzyć kierownictwo, które byłoby gotowe wprowadzić stan wyjątkowy i podjąć zdecydowane działania przeciwko kontrrewolucji” – stwierdził. Husak dodał: „Co się zaś tyczy towarzyszy, na których można polegać, to my także myślimy o takich towarzyszach jak Olszowski. Mamy również poufne kontakty z Grabskim”. 

CZECHOSŁOWACKIE KARTOTEKI

Dokładną analizę polaryzacji sił wewnątrz polskiej partii po plenum, które odbyło się 9 czerwca 1981 r., przeprowadził wywiad czechosłowacki. Jego informatorzy oceniali, że „nastąpił już taki rozkład gospodarczy i polityczny PRL, że organy władzy państwowej nie są w stanie powstrzymać własnymi siłami przewrotu kontrrewolucyjnego”. W związku z tym polecono opracować „plan działań”, przede wszystkim, żeby umocnić „zdrowe siły marksistowskie stojące na pozycjach internacjonalistycznych”. Czeski wywiad postawił w stan gotowości 83 tajnych współpracowników, przygotował też 2 kartoteki obywateli PRL: osób „pozytywnych” i „negatywnych”.

Jurij Andropow, wówczas szef KGB, wtrącił znaczące zdanie o sytuacji w polskiej partii rządzącej: „Nie chodzi o to tylko, kogo należy zastąpić, lecz również o to, jak to zrobić. Według naszych informacji układ sił wynosi 50 do 50, ale pozostaje pytanie, kto przejmie inicjatywę”. Na koniec Breżniew podkreślił, że „niezbędne jest wykorzystanie wszelkich środków nacisku” i że „musimy polecić teraz towarzyszom nawiązanie operacyjnych [czyli agenturalnych! – przyp. aut.] kontaktów z towarzyszami z PZPR w Polsce”.

Coś wisiało w powietrzu. W październiku 1981 r. nastąpiła zmiana na polskiej scenie. Stanisław Kania został odwołany. Jego miejsce zajął Wojciech Jaruzelski. Mimo obiekcji polskich informatorów, Moskwa i Berlin liczyły, że generał „da decydujący odpór kontrrewolucji”. Konstantin Rusakow z KC KPZR nadmienił, że Jaruzelski „długo się wahał i nie chciał się zdecydować. Dopiero po tym, jak »dobrzy polscy towarzysze « z nim porozmawiali, dał pozytywną odpowiedź. Powiedzieliśmy, że może opierać się zarówno na zdrowych siłach PZPR, jak też liczyć na pomoc i wsparcie bratnich partii”.

Cień Moczara

Ciekawych informacji o kulisach partyjnych przetasowań dostarcza wywiad, jakiego udzielił tygodnikowi „Niezawisimoje Wojennoje Obozrienie” (przedruk w „Trybunie” z 9 sierpnia 2001 r.) Jurij Ryliow, były attaché wojskowy ZSRR w Warszawie: „W pierwszej połowie 1981 dostaliśmy poufną informację, że pod przewodnictwem generała Moczara odbyło się kolejne nieformalne spotkanie niektórych wpływowych polskich oficerów, na którym podobno omawiano kwestię usunięcia gen. Jaruzelskiego ze wszystkich piastowanych stanowisk i postawienie na nich bardziej zdecydowanego i silniejszego przywódcy. W rzeczy samej, w Polsce dojrzewał spisek, a może nawet i przewrót państwowy…

Niedługo po tym odbyło się moje spotkanie z szanowanym w polskich kręgach wojskowych gen. Norbertem Michtą, pracownikiem Polskiej Akademii Nauk Społecznych. W trakcie tego spotkania potwierdził on istnienie wśród wysoko postawionych oficerów Wojska Polskiego określonych tendencji, które powstały w związku z »liberalizmem« Wojciecha Jaruzelskiego. Wymienił także nazwisko twórcy »zaczynu niezadowolenia« – gen. Mieczysława Moczara”.

Ten były przywódca frakcji „partyzantów”, dusza antysemickiej kampanii z 1968 r., trafił na boczny tor. Ale od grudnia 1980 do lipca 1981 r. był znowu członkiem Biura Politycznego KC PZPR i „rył” pod Kanią i Jaruzelskim. W rozmowie z Ryliowem dziennikarz „NWO” zwrócił uwagę, że grupa generałów WP z wiceministrem obrony narodowej gen. Eugeniuszem Molczykiem na czele zwróciła się nieoficjalną drogą do ministra obrony ZSRR Dimitrija Ustinowa z oświadczeniem o gotowości „zaprowadzenia porządku w kraju przez armię” i przyjęcia, w razie konieczności, „internacjonalistycznej pomocy” sojuszników. Czy powtarzał się wariant czechosłowacki z 1968 r.? Ryliow odparł jedynie: „Oświadczam z pełną odpowiedzialnością – dowódcy polskiej armii, którzy w rozmowach z nami opowiadali się za wprowadzeniem wojsk Układu Warszawskiego do Polski, występowali kategorycznie przeciwko udziałowi w operacji armii NRD. Przy tym otwarcie i bezpośrednio oświadczali: »Będziemy walczyć przeciwko Niemcom«”.

A Stanisław Kociołek w rozmowie z ważnym oficjelem z NRD podkreślał, że „wielu dobrych towarzyszy jest już u kresu sił”. Jednocześnie zadeklarował, że ma w Warszawie „około 2500 towarzyszy całkowicie godnych zaufania”, szkolonych w posługiwaniu się bronią, angażowanych tymczasowo do akcji propagandowych. „Są gotowi do akcji 2 godziny po ogłoszeniu alarmu. Broń jest składowana w komendach milicji” – stwierdził.