Atłasowa rewolucja

Od ponad dekady dzięki IPN-owi znane są dokumenty, które mogą uzasadniać słuszność tezy o „trzecim elemencie”. Na przykład dokumentacja spotkań Michała Atłasa (od 1980 do 1984 r. kierownika Wydziału Administracyjnego w KC PZPR, sprawującego polityczny nadzór nad resortami siłowymi) z radcą ambasady NRD w Warszawie Ullmanem. Zdaniem Atłasa w sierpniu 1980 r. to przez Kanię i Jaruzelskiego – którzy działali wówczas w swoistym tandemie – nie doszło do rozprawienia się ze strajkującymi stoczniowcami i członkami KOR.

„Wówczas byliśmy jeszcze w stanie w ciągu kilku dni wygrać walkę o socjalizm poprzez podejmowanie stanowczych działań” – twierdził. Według notatki z 7 stycznia 1981 r. zapewniał, że jest „zdecydowany uczynić wszystko”, aby wypełnić „internacjonalistyczny obowiązek”, jednak „mówiąc otwarcie między nami: nie wiem, czy damy sobie radę własnymi siłami. Całkowicie zdaję sobie sprawę, co to oznacza, gdy ktoś na moim stanowisku mówi to tak otwarcie”. Notatki Ullmana docierały do rządzącego NRD Ericha Honeckera (i to on podkreślił wyróżnione powyżej zdania).

W kolejnej rozmowie 31 marca 1981 r. Atłas dokonał obszernej charakterystyki sytuacji w Polsce: „Siły rewizjonistyczne wewnątrz partii zorganizowały nagonkę przeciwko wiernym marksizmowi-leninizmowi członkom kierownictwa, takim jak towarzysze Olszowski, Grabski, Żabiński, Kurowski”. W tej sytuacji widział „tylko jedną możliwość powstrzymania kontrrewolucji – decyzję kierownictwa partii o jednoczesnym aresztowaniu zarówno centralnych, jak i regionalnych przywódców »Solidarności« oraz wyczyszczeniu wszystkich centralnych stanowisk z rewizjonistów i kontrrewolucjonistów”. Atłas ostrzegał inne kraje bloku wschodniego: „Te wypadki mogą przenieść się również do waszych krajów”.

Kociołek czy "marionetka"?

Leonid Breżniew, Gustaw Husak i Erich Honecker korzystali także z informacji Wacława Piątkowskiego (w latach 1977–1981 kierownika Wydziału Zagranicznego KC PZPR), który – podobnie jak Atłas – współpracował z ambasadą NRD. Przekazywał kierownikowi Wydziału Stosunków Międzynarodowych KC SED (Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec) charakterystyki polskich działaczy. „Jaruzelski jest wydrążoną marionetką, najbardziej podoba się sam sobie i odgrywa rolę premiera. Nie można spodziewać się po nim niczego dobrego” – donosił Piątkowski. Rakowskiego uznał za „zdrajcę”. Pytany o siły i ludzi, „którzy mogliby stanąć na czele państwa”, wymienił towarzyszy Olszowskiego, Grabskiego i Kociołka.

O tym ostatnim Honecker mówił podczas spotkania na Kremlu 18 maja 1981 r., że „jest uczciwym komunistą, który realnie ocenia sytuację w kraju i wykazuje postawę internacjonalistyczną”. Kociołek „usilnie prosił” kierownictwo okręgowe SED w Berlinie, żeby „wykorzystywało różnorodne możliwości wywierania wpływu na organizację partyjną w Warszawie w celu wzmocnienia partii w duchu internacjonalistycznym”. Według Honeckera celowe było „dalsze rozbudowywanie istniejących osobistych kontaktów z Kociołkiem”.

Piątkowski (jak wiem od pewnego warszawskiego dziennikarza, zbliżonego do kręgów KC PZPR) tłumaczył też „na żywo” rozmowy I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani z niemieckimi towarzyszami, a później – dzwoniąc na ten sam numer – wzbogacał je o swoje komentarze i niewybredne uwagi.