Użyte w lekarstwie składniki – czosnek i cebula – są w pełni naturalne, mają silne antyseptyczne działanie i wydają się skutecznie zwalczać szczepy bakterii które uzyskały odporność na współcześnie stosowane farmaceutyki. W przepisie wymieniono w odpowiednich proporcjach: czosnek, cebulę (ew. pora, naukowcy mieli problem z tłumaczeniem – red.), krowią żółć i wino.

 

 

Naukowcy przygotowali w laboratorium 75 partii tej „maści” (na wszelki wypadek część z cebulą a część z porem) i poddali ją różnym eksperymentom. Z wcześniejszych doświadczeń ze średniowieczną miksturą wiedziano, że jest skuteczną bronią na gronkowca złocistego (S. aureus). Teraz eksperyment rozszerzono o inne szczepy i przedstawiono całość w formie naukowej publikacji.

Jessica Furner-Pardoe z Uniwersytetu w Warwick pokazała jak silna to broń, szczególnie wobec bakterii tworzących trwałe struktury zwane biofilmami. Gdy drobnoustroje atakujące organizm tworzą taką tarczę ochronną, zwiększa się ich odporność na terapie lekowe a tym samym zjadliwość infekcji. S. aureus należą właśnie do tej kategorii bakterii.

University of Warwick

 

Żeby przebić się przez „tarczę” biofilmu z środkiem przeciwbakteryjnym wymaga antybiotyków skoncentrowanych setki do tysięcy razy mocniej niż gdy walczy się ze swobodnie poruszającym się przeciwnikiem. W najtrudniejszych przypadkach lekarze próbując powstrzymać zakażenie krwi decydują się na amputację kończyny.

Tymczasem coś w 1000-letniej czosnkowo-cebulowej maści na oczy sprawia, że biofilm rozpada się. Nie tylko ten produkowany przez bakterie gronkowca złocistego, ale i inne infekujące rany i tworzące biofilm, jak typowo szpitalna bakteria Acinetobacter baumanii czy lekooporne Stenotrophomonas maltophilia albo wywołujące sepsę gronkowiec S. epidermidis i prowadzący m.in. do anginy paciorkowiec S. pyogenes.

– Mamy nadzieję, że ta receptura może pomóc w leczeniu m.in. infekcji stóp u diabetyków. To skrajnie trudne do leczenia przypadki, często wymagające amputacji – mikrobiolożka Freya Harrison z Centrum Nauk Biomolekularnych na Uniwersytecie Warwick powiedziała CNN.

Minusy? Mazidła trzeba używać w formie którą wymyślono 1000 lat temu. Gdy próbowano oczyścić składniki lub stosować je oddzielnie, antybakteryjny efekt leku był dużo słabszy. Autorzy opracowania widzą w tym przejaw typowego problemu powstającego przy zderzeniu medycyny naturalnej z nowoczesną farmaceutyką.